wtorek, 4 sierpnia 2015

Knedle.. z kaszy.

Jaglane knedle z morelami, 
ricottą i cukrem trzcinowym


Nie będę ukrywała, że bałam się tych knedli, może dlatego się tak długo za nie zabierałam, bałam się, że wyłowię jakąś papkę.. a raczej nie dam rady jej wyłowić xd a tu proszę, bardzo ładnie dały się wyłowić i w sumie nawet kształtne wyszły, lepiej nawet niż inne "typowe" kluski, nic tylko robić kolejne :D Tylko jakoś tak na talerzu nie chciały się do końca ładnie ustawić do zdjęcia :D no i nad jednakową wielkością trzeba popracować xd

Polecacie jakieś miejsca w Krakowie warte odwiedzenia/zwiedzenia? :)
Albo, gdzieś, gdzie można dobrze zjeść, albo pójść na lody? :)


Przepis:
ok.60-70g kaszy jaglanej
1 1/2 szklanki wody
łyżka mąki ziemniaczanej (ok.20-25g)
szczypta soli, cynamon

owoce do nadziania

Kaszę uprażyć w garnku, aż zacznie typowo dla niej pachnieć. Zalać wodę, posoli, przykryć i gotować do wchłonięcia płyny. Wystudzić. Po tym czasie zmiksować i dodać mąkę, dobrze połączyć oba składniki. Odrywać kawałki(zwilżonymi lekko rękami), formować kulkę, spłaszczać, układać po środku owoc i ponownie formować kulkę. Knedle wrzucać do gotującej się posolonej wody i gotować do wypłynięcia, (3-4min tak na moje oko) 

13 komentarzy:

  1. "Nie będę ukrywała, że nie bałam się tych knedli"- to znaczy, że się ich nie bałaś. A chyba chodziło Ci o odwrotny efekt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. noo.. w sumie fakt xd mój mózg z rana, jeszcze nie myśli dobrze, szczególnie w wakacje xd Dziękuje za zwrócenie mi na to uwagi ;)

      Usuń
  2. Też się ich bałam zrobić i jak milutko się zaskoczyłam, gdy wyszły smaczne i kształtne kluski ;D
    A jeśli chodzi o Krakowskie lody to oczywiście na Starowiślnej oraz na ul.św.Jana u Argasińskich. Podobno lody Sycylijskie na ul.Sławkowskiej są jeszcze pyszne, ale jeszcze przede mną :)
    Jeśli chodzi o knajpki z czymś konkretnym to tak słabo mogę Ci polecić, bo rzadko chodzę niestety. :<

    OdpowiedzUsuń
  3. Chodzą za mną te knedle już jakiś czas. Wyglądają super, mimo że są różnej wielkości ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Też się ich bałam strasznie, a nie było o co. Są świetne ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Też je raz robiłam. W dodatku to były pierwsze knedle, jakie kiedykolwiek robiłam! Ale problem miałam z ich 'klejeniem' :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też się ich bałam, a wyszły :D Chociaż po moich przygodach z batatowymi, boję się już wszystkich klusek :P W Krakowie moje ostatnie odkrycie to wegeteriański bar MOMO na ul. Dietla ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. w Krakowie byłam ostatnio, także zerknij do mnie na bloga - tam polecam parę miejsc ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dla mnie idealne, a kluchy ostatnio za mną chodzą ;)
    http://rankiemwszystkolepsze.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeszcze takich nie jadłam ale pomysł ciekawy;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Moja ostatni próba zaprzyjaźnienia się z knedlami zakończyła się niepowodzeniem... Wyglądają cudnie :)
    zapraszam do siebie:
    http://grapefruitjuicesour.blogspot.com
    :)

    OdpowiedzUsuń