z figami i malinami, oraz miodem i pestkami dyni
Bo miałam wstawić do lodówki przed zapieczeniem by stężał, ale Natalia gapa przypomniała sobie o tym dopiero w połowie pieczenia więc nie wyszedł taki do końca jak chciałam, ale nie ma co płakać i rozpaczać, tak czasami jest, nie wszystko wychodzi, pewnie kiedyś bym już go nie zjadła, "bo nie jest taki jak powinien być" dzisiaj zajadam z uśmiechem i cieszę się z kupionych przez mamę malin i mam pretekst by szybciej zrobić podobny :)
Bo miałam wstawić do lodówki przed zapieczeniem by stężał, ale Natalia gapa przypomniała sobie o tym dopiero w połowie pieczenia więc nie wyszedł taki do końca jak chciałam, ale nie ma co płakać i rozpaczać, tak czasami jest, nie wszystko wychodzi, pewnie kiedyś bym już go nie zjadła, "bo nie jest taki jak powinien być" dzisiaj zajadam z uśmiechem i cieszę się z kupionych przez mamę malin i mam pretekst by szybciej zrobić podobny :)








