piątek, 3 maja 2013

269.


„...czasami trzeba się cofnąć, żeby móc ruszyć naprzód. Żeby móc ruszyć dokądkolwiek.”


żytnio-razowe placki podane z domowym a'la nugatem i bananem


Jednak nie przepadam zbytnio za razowymi plackami. 
Nugat trochę nie wyszedł,ale co tam.

Udany grill, upiekłam drożdżowe paluchy z suszonymi pomidorami. 
Smakowały, zniknęło w mgnieniu oka.
Niestety zdjęć nie udało mi się zrobić, bo wszystko robiłam wczoraj w pośpiechu.
Ale na pewno jeszcze je zrobię, bo były pyszne.

Miałam jechać dzisiaj z rodzicami do powsina, a potem do cioci.
Niestety pogoda nie dogodziła. Więc powisn odpada.
Do cioci nie mam jakoś ochoty jechać.
Chyba, wolę się zaszyć dzisiaj w domu pod kocem z jakimś dobrym filmem i książką
Ale zobaczymy jeszcze.

Ostatnio jest mi ciężko. Mam ochotę się poddać. Ale nie umiem. Nie chce znów wrócić, a zarazem pragnę znów wyglądać jak kiedyś. Wiem, że teraz jest lepiej. Ale czasami tęskni się za tym co złe i niezrozumiałe. 
Zastanawiam się czasami, dlaczego? Dlaczego akurat ja. Dlaczego nie potrafię siebie zaakceptować. Żyć inaczej. Dlaczego ten każdy dodatkowy kilogram wywołuje u mnie panikę, lęk i łzy. Dlaczego chce być wyjątkowa w tak cholerny sposób. Bo o to chyba chodzi, chce być inna, wyróżniać się od innych. Chce by ludzie mnie w ten sposób zauważali. Tylko po cholerę. Dlaczego zazdroszczę innym nóg jak patyki, patykowatej sylwetki, dlaczego chce być od nich chudsza wiedząc, że to w cale nie jest ładne. Po cholerę chce tego, skoro i tak nigdy nikt nie wiedział ile ważyłam najmniej, bo się tej wagi wstydziłam, bałam. To błędne koło, to chore. Myśli mi wariują, a to dlatego, że zbliżają się wakacje, czas, kiedy rok temu byłam najchudsza, a teraz jest inaczej, jest tak jak bardzo dawno temu, tylko, że z inną psychiką.
A ta cholerna waga cały czas rośnie, rośnie i rośnie. Nie chce, ale ona rośnie, nie wiem dlaczego, nie umiem jej zatrzymać, może leki na tarczyce zaczęły działaś, ale jak tak bardzo nie chce, Boże, tak bardzo chce ją zatrzymać.





17 komentarzy:

  1. Nie wolno się poddawać! Musimy walczyć nawet jeśli jest ciężko!
    U mnie też waga rośnie.. Taka kolej rzeczy. Trzymaj się :**

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam ochotę na takie puchate placuszki, jednak moje zawsze ładnie wyrastają na patelni a później pach i taki kapeć na talerzu, dodajesz coś ekstra? ;)

    Przeczytałam notkę małym druczkiem. Powiem szczerze, że miałam podobne myśli i chyba podobną sytuację, aż w końcu pewnego dnia powiedziałam dość, mobilizowałam się urlopem weselem koleżanki, pokazaniem ludziom, że jestem twarda i ostatnie ich gadanie "poprawiłaś się na uzi" - co w dosłownym tłumaczeniu znaczy - przytyłaś, jesteś tłusta, zamieni się niedługo w "ale schudłaś!" - co będzie przemawiało - ładniej wygląda, sba o siebie, super!
    I wiesz co, ćwiczę ok 5 razy w tygodniu, nie zawsze mi się to udaje ale staram się codziennie od poniedziałku do piątku utrzymywać ok 40 min wysiłek fizyczny, cokolwiek. Jem lody, słodycze, ciasta tylko w porcjach o połowę mniejszych niż dotychczas no i zdrowe posiłki. Jedzenie po 18 zabronione? Nieprawda, ok 2-3 godz przed snem przegryź coś, byś nie szła spać głodna, i picie woda, ziołowe herbatki. Trzymam kciuki, a wagą się nie przejmuj, mięśnie też ważą ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale ślicznie wyglądają :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Proszę, nie cofaj się, błagam :( Ja wiem, tak jest. Też mam wątpliwości. Ale nie o to chodzi w życiu!

    OdpowiedzUsuń
  5. ta góra placków , z nugatem *-* pysznie brzmi i wygląda !!
    ciężkie dni czasami przychodzą, ale po nich na pewno przyjdą i te lepsze ,nie poddawaj się , będzie dobrze ;*

    OdpowiedzUsuń
  6. ale fajnie wyrośnięte!

    hej, nie poddawaj się, proszę. Popatrz ile już osiągnęłaś. Spróbuj spojrzeć na to z innej strony - czy tu chodzi tylko o wagę? Masz to wypisane na czole, czy ktoś to zauważy, że dziś ważysz o kilogram więcej, a za dwa dni kilograma już nie będzie (bo wszystko przecież zależy od trawienia)? Ty nadal jesteś tą samą osobą, bogatszą o pewne doświadczenia, SILNIEJSZĄ. Pamiętaj, jesteś silna, jesteś! Gdybyś nie była, dałabyś za wygraną, a nie dajesz. Jeszcze długa droga do "normalności" przed Tobą, ale ten pierwszy - najtrudniejszy - krok już zrobiłaś, z czasem będzie już coraz lepiej. Przecież tego właśnie chcemy - spokoju.

    OdpowiedzUsuń
  7. Lubię takie grube placuchy!

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten stosik wygląda cudnie.! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. wszystko z bananami jest super!

    OdpowiedzUsuń
  10. Kochana, nie daj się :< Tak mi przykro gdy to czytam ale jestem pewna, że skoro raz Ci się udało odwrócić od choroby to teraz tym bardziej umiesz! :)
    Poza tym pyszne placuchy :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Czytam Twój post i widzę w nim siebie... Po cholerę to wszystko, prawda, po cholerę, a jednak jest... ;/ Ja się czasem zastanawiam czy to kiedykolwiek da radę odejść na zawsze i całkowicie? Myślę czasem, że to zostanie już... w jakimś może małym stopniu ale bedzie ze wspomnieniami. Nie możemy się jednak nigdy poddać temu od nowa. Musimy się już zawsze pilnować. Musimy mieć pasje i bliskie osoby, które będą nas trzymać od tego z dala. Nasze myśli. U mnie z pasją jest okej, mam je i zatracam się w nich, gorzej z bliskimi osobami. A jak jest u Ciebie? Masz wsparcie? I czy chodzisz może na terapię? Może powinnaś? Eh, ja nie wiem, w sumie jestem ostatnią osobą, która powinna wypowiadać się o terapiach.

    Śniadanie. Główny temat, bo się rozpisałam trochę... Pysznie wygląda. A czemu nie lubisz razowych? Zdrowiutkie są! Chociaz mąka żytnia jednak lepiej sie nadaje do takich rzeczy. Razowa jest jakby za ciężka.

    OdpowiedzUsuń
  12. Pycha, jak zwykle :)

    Nie możesz się teraz poddać kochana, zaszłaś już tak daleko, jest świetnie a Ty na pewno nie chcesz tego teraz stracić! Walcz, jesteś silna i na pewno dasz sobie radę ♥

    OdpowiedzUsuń
  13. na mnie czekają jutro placki, bo mam cały zestaw maślanek z masmala za wygraną hahaha:)

    OdpowiedzUsuń
  14. doskonale Cię rozumiem...mam tak samo...dąże do szczęścia...mam ochotę powrócić do swojej bardzo niskiej wagi choc wiem że wtedy ani troszkę nie byłam szczęsliwa;( a mimo to coś mnie skutecznie ciagnie w tamtą stronę...

    OdpowiedzUsuń