sobota, 27 grudnia 2014

834. Kokosowa kasza manna & chleb z żurawiną

Kasza manna z mleczkiem kokosowym* i sosem wiśniowym

*z częścią gotowana, część na górze 

I jak tam po świętach?

I w tym roku nie mogło zabraknąć u mnie drugiego dnia świąt domowego chleba z żurawiną (i słonecznikiem). Taka mała tradycja się już z tego robi, nie muszę wspominać, że po śniadaniu już go nie było? :P
 


20 komentarzy:

  1. miseczka ciepłej manny z takim sosem to musiało być niebo w gębie! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oo manna zawsze dobra na śniadanie!
    A ten chleb wygląda genialnie, mogłabym prosić przepis? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, wieczorem wstawię :)

      Usuń
    2. Robiłam mniej więcej na podstawie tego przepisu z drobnymi zmianami :) http://kuchennewojowanie.blogspot.com/2012/03/pszenny-chleb-z-garnka-z-zurawinami-i_10.html

      Usuń
  3. nie dziwię się, taki chlebek z żurawiną, a do tego domowy musi smakować wyjątkowo smacznie! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Natalko czy to byloby przegiecie jesli zapytalabym sie Ciebie ile wazysz i mierzysz? Probuje wyjsc z zaburzn odzywiania ale to bledne kolo wciaz mnie wciaga w chory wir... Widze ze Ty poradzilas sobie z tym i trzymasz sie swietnie ! Do tego twoje ostatnie zdjecie mnie urzeklo bo jestes tak szczesliwa ;) Prosze zdradz mi jak ci sie udalo? Mialas dokladny plan kaloryczny, powoli zwiekszany? Ile kalorii jadlas gdy musialas przytyc i do jakiego bmi? Czy proces przybierania na wadze sie kiedys zatrzyma? Bardzo boje sie znow jesc wiecej (to nawrot choroby) a Tobie bardzo ufam! Zycze Ci szzesliwego nowego roku !! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I właśnie wychodząc z zaburzeń odżywiania nie powinnaś sugerować się wymiarami i wagą innych osób. Znasz swoją prawidłową wagę, do której powinnaś dążyć, a Natalka jest zupełnie innym człowiekiem i po co sie porównywać? Walcząc z aną musisz walczyć też właśnie z takim porównywaniem do innych (ex)anorektyczek. Nie patrz na to ile która je kalorii, tylko na to ile ty powinnaś jeść. Zresztą - po co to liczyć? Zacznij jeść normalnie i zdrowo i tyle

      Usuń
    2. Po pierwsze bardzo dziękuje za miłe słowa ;) Po drugie zgadzam się z odpowiedzią anonima, waga innych osób nie jest wyznacznikiem tego, ile my sami powinniśmy ważyć, nie określa nas. Przecież przedstawiamy się imieniem, a nie liczbą wagi. Więc, nie ma co tu pisać żadnych liczb. Co do dalszej części pytania.. po pierwsze nie chce nikogo oszukiwać i twierdzić, że jestem w 100% zdrowa i to wszystko jest za mną, bo tak nie jest. Jednak jestem też dziesiątki kilometrów od tego co było kiedyś, jak kiedyś myślałam i co było moimi priorytetami ;) Rozumiem o co chodzi Ci z tym błędnym kołem. :) Ja sama przechodziłam wiele "faz" nie jest to tak naprawdę krótkie do napisania, bo jednak przez te kilka lat trochę tego było i pewnie nawet wszystkich nie pamiętam. (tak więc wszystkiego dokładnie Ci tu nie wyjaśnię jak to przebiegało, chyba, że chcesz to wtedy napisz do mnie emaila ) Najgorsze jest jednak zwykłe oszukiwanie samego siebie, twierdzenie, że jest się zdrowym, wszystko jest dobrze, to wszystko minęło, zaprzeczanie temu co jest. Według mnie to jest chyba najgorsze co można robić, z tym, że nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawę, że tak postępujemy. Najważniejsze jest więc by to dostrzec, jest to jak kubeł zimnej wody wylany Ci na twarz. Boli, ale pomaga ruszyć do przodu. Co do tego planu to nie miałam nic ustalonego, próbowałam dodawać po 100kcal na tydzień, z tym, że trwało to i trwało, bo co już doszłam do jakiejś tam ilości nagle coś się działo i wszystko zaczynało się od nowa.. nie wiem ile jadłam kcal kiedy tyłam, ale niestety nie dużo, bo przez te ciągłe wahania rozwaliłam sobie ogromnie metabolizm i niewiele mi potem było trzeba, by coś się odłożyło.. nigdy nie miałam też ustalonego BMI do którego mam przytyć, nie miał mi kto tego ustalić, ja sama mogłam jedynie to zrobić, nie byłam pod niczyją kontrolą, oprócz rodziców, którzy nie wiedzieli nawet co to jest. Co prawda chodziłam przez pewien czas do psychologa, jednak zrezygnowałam z niego, bo czułam się po nim jeszcze gorzej, no i nie chciałam jednak obciążać rodziców takimi kosztami. Co do przybierania, oczywiście, że ten proces się zatrzyma, nic nie może trwać i trwać, też się tego bałam, bo nie jadłam dużo, a moja waga i tak w magiczny sposób rosła, lecz kiedy już myślałam, że nigdy się nie zatrzyma ona stanęła( i powiem Ci, że stało się to chyba wtedy gdy zaczęłam więcej jeść ;) ) Przez ostatnie miesiące jest mi naprawdę dobrze, czuję się szczęśliwa tak naprawdę, a nie tylko wmawiając to sobie. W moim przypadku wydaje mi się, że jest to powód tego, że się zakochałam :) Odnalazłam kogoś.. wyjątkowego dla mnie, osobę dla której ja sama jestem wyjątkowa. Powiedziałam mu o wszystkim i tego nie żałuję. Zdaję sobie sprawę, że coś takiego nie spotyka wszystkich. Jednak chodzi po prostu o to by odnaleźć szczęście w życiu, zacząć z niego czerpać, odnaleźć pewną.. równowagę, metodą prób i błędów. Najważniejsze, by nie stać w miejscu... kurcze nie wiem co tu jeszcze napisać, o tym wszystkim można pisać i pisać. Jeżeli chcesz napisz do mnie emaila i tam chętnie porozmawiam, bo tutaj tak trochę ciężko i mało prywatnie :)
      Dziękuje, i wzajemnie! :) Nie poddawaj się, walcz o szczęście :)

      Usuń
    3. O matko jaka z tego rozprawka wyszła xd >.<

      Usuń
    4. Prosze, przeczytaj wiadomosc email która wyslalam :)

      Usuń
    5. Jak coś to już Ci opisałam :)

      Usuń
  5. Uwielbiam dodatek żurawiny w chlebie! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Chlebek wyszedł Ci nieziemski, bardzo kuszący! Nie dziwię się, że tak szybko zniknął :)

    OdpowiedzUsuń
  7. zbyt dawno nie jadłam kaszy manny...! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Chleb jest cudowny, zazdroszczę takiej tradycji:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Za ten chleb dałabym się pokroić! Normalnie dzieło sztuki :D

    OdpowiedzUsuń