na spodzie daktylowo-orzechowym z malinami
Konsystencja wyżej obecnego jeszcze nie do końca taka jak powinna być, ale tak to jest jak się takie rzeczy w nocy robi przy pół zamkniętych oczach, przy mojej skłonności do zbyt częstego dolewania wody.. jednak smakiem mu wybaczam, genialny.. tak skromnie mówiąc :D
zdjęcia tez pod tytułem "lepiej nie komentować" ale to tylko motywacja by zrobić kolejny w lepszym świetle :D
Konsystencja wyżej obecnego jeszcze nie do końca taka jak powinna być, ale tak to jest jak się takie rzeczy w nocy robi przy pół zamkniętych oczach, przy mojej skłonności do zbyt częstego dolewania wody.. jednak smakiem mu wybaczam, genialny.. tak skromnie mówiąc :D
zdjęcia tez pod tytułem "lepiej nie komentować" ale to tylko motywacja by zrobić kolejny w lepszym świetle :D
Zakochałam się ostatnio w tych małych wegański cudach, tworząc jedno już mam milion pomysłów na kolejne i każdego spróbowałabym i w wersji z tofu, kaszy.. a teraz i ciecierzycy, przy okazji cały czas zbieram się za zrobienie pełnowymiarowych wersji, ale jakoś nie mogę się zebrać, na razie batony z daktyli musza mi starczyć :D
weekend w domu? niemożliwe :O
Przepis:
kilka daktyli (5-6sztuk) + 40-50ml wrzątku
pełna łyżka mąki orzechowej
łyżka mielonych płatków owsianych(ok.15-20g)
łyżeczka mąki kokosowej
ew. woda
ew. woda
cynamon
ok.120-150g ugotowanej ciecierzycy
80-100g pure z dyni hokkaido
łyżka mąki kokosowej
ok.120-150g ugotowanej ciecierzycy
80-100g pure z dyni hokkaido
łyżka mąki kokosowej
porządna łyżka masła orzechowego (z 25g)
ok.25-30g daktyli +ok.50ml wrzątku
ew. kilka łyżek wody
ew. coś do posłodzenia
cynamon
Daktyle kroimy na mniejsze kawałki, zalewamy wrzątkiem i odstawiamy. Miksujemy/lub spokojnie można je potem podziabać widelcem na gładką masę. Dodajemy suche składniki i dokładnie mieszamy, z masy powinno bez problemu formować się wszystko (ma być gęsta). Wykładamy nią spód naczynka, wyłożonego papierem do pieczenia.
Daktyle zalewamy wrzątkiem
i odstawiamy przykryte, dodajemy ciecierzycę, dynię i miksujemy masę na gładko. Dodajemy mąkę kokosową, masło orzechowe i ew. wodę Masa ma być bardzo gęsta. Przekładamy na wcześniej przygotowany spód, wyrównujemy i dociskamy. Wkładamy do lodówki na kilka godzin(całą noc).
ew. coś do posłodzenia
cynamon
Daktyle kroimy na mniejsze kawałki, zalewamy wrzątkiem i odstawiamy. Miksujemy/lub spokojnie można je potem podziabać widelcem na gładką masę. Dodajemy suche składniki i dokładnie mieszamy, z masy powinno bez problemu formować się wszystko (ma być gęsta). Wykładamy nią spód naczynka, wyłożonego papierem do pieczenia.
Daktyle zalewamy wrzątkiem
i odstawiamy przykryte, dodajemy ciecierzycę, dynię i miksujemy masę na gładko. Dodajemy mąkę kokosową, masło orzechowe i ew. wodę Masa ma być bardzo gęsta. Przekładamy na wcześniej przygotowany spód, wyrównujemy i dociskamy. Wkładamy do lodówki na kilka godzin(całą noc).
no to rozpoczęłaś pysznie weekend!
OdpowiedzUsuńTo jest bardzo w moim stylu... Normalnie się zakochałam.
OdpowiedzUsuńMam ochotę zacząć litanię komplementów skierowanych w stronę przepisu ..
Mimo, że ie jadłam tego orzechowca/ bezsernika, mogę potwierdzić, że był pyszny - bo tak też wygląda haha :D
I feel you - też coraz większą radochę sprawia mi odkrywanie wegańskich cudeniek, a cieciornika wprost uwielbiam! Dyniowego jeszcze nie próbowałam, na razie dopiero snickersowy. Oo, weekend w domu, może wreszcie się zatrzymasz i odpoczniesz? ;)
OdpowiedzUsuńCieciernik <3
OdpowiedzUsuńGenialny jest! :D
rozpoczęłaś nową falę :) pamiętam jak swoje pięć minut miały serniki z nerkowców, z tofu, orzechów itd. Teraz czas na ciecierzycę. Ja z wielką chęcią skosztuję Twojego pomysłu :)
OdpowiedzUsuńbez sernik haha :D pewnie był pyszny!
OdpowiedzUsuńWegańskie ciasta mogę nieźle zaskoczyć, coś o tym wiem! Ciasta ze strączków uwiebiam. A połączenie dyni i masła orzechowego ubóstwiam! :D
OdpowiedzUsuńWypocznij w ten weekend :)
Dla mnie czasami jest za mało poranków, śniadań, aby zrealizować te wszystkie pomysły :P A skoro Ty tak zachwalasz tak to cudo, to nie zostaje nic innego, jak je przygotować ^^
OdpowiedzUsuńjak tu się nie zachwycać takim śniadaniem jak ja na samą myśl dostaję ataku ślinotoku XD haha! jest świetny :)
OdpowiedzUsuńhehe uśmiecham się jak mysz do sera ;p a tu nie ma sera :D
OdpowiedzUsuńZapraszam do wzięcia udziału w konkursie. Do zdobycia książka "Cukiernia Lidla" oraz zestaw do herbaty. http://jagodzianacoffee.blogspot.com/2015/10/konkurs-swietujemy-z-jagodziana-coffee_12.html
Cieciernika jeszcze chyba nigdy nie widziałam i dla mnie jest to nie lada wyczyn. Pozostaje mi się pozachwycać tylko, bo mnie ostatnio weny do takich rzeczy brak :D
OdpowiedzUsuńSkłonność do dolewania wody - skąd ja to znam! :D Niemniej, i tak świetnie wygląda, a jeszcze te mrożone borówki, przy których przełączyłem się już jakiś czas temu z trybu "weź, wykorzystaj zeszłoroczne" na "oszczędzaj tegoroczne!" xd
OdpowiedzUsuńJeśli masz ochotę, to polecam (a co, chamska autoreklama, jak się patrzy) brownie, które ostatnio produkowałem ;)
Pięknie się prezentuje! :)
OdpowiedzUsuń